Zbliżał się koniec sierpnia. Koniec lata. Zaczęłam zastanawiać się, co do mnie przyjdzie, jakie zlecenie, jaka nowa historia i przygoda. Zastanawianie się nie trwało długo. Po niespełna tygodniu byłam już w samolocie i w drodze na inny kontynent. 

Sesja zdjęciowa ubrań, nasyconych pełnią wzorów i kolorów, w równie kolorowym i egzotycznym Maroko była dosyć spontanicznym pomysłem. Nie było łatwo, szczególnie dlatego, że cała organizacja sesji leżała w naszych rękach, w Polsce.

Miałam świadomość, że nie będzie to łatwe zadanie, głównie ze względu na to, że nigdy nie byłam w tym kraju i nie wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać. 

Jak dobrze jednak, że istnieje internet!  Po długich poszukiwaniach i kontaktowaniu się z agencjami modelek w Casablance i Marrakeszu – udało się! Znalazłam makijażystkę Anię – Polkę, mieszkającą od kilku lat w Maroko. To dzięki Niej trafiłam na odpowiednią modelkę. Do tej pory nie mogę nadziwić się Ich profesjonalizmowi i wspaniałej osobowości.

(Nie tylko z makijażem Ania radziła sobie świetnie. Była też nam bardzo pomocna m.in. w asystowaniu podczas zdjęć :)))


(Dobre nastroje i pozytywne nastawienie, towarzyszyło wszystkim od wczesnych godzin porannych. Szczególnie w towarzystwie polskich krówek!)

Większość z Was jest pewnie ciekawa, gdzie były robione zdjęcia? Otóż, nie było to studio fotograficzne. Chcąc zachować miejscowy klimat, nie tylko poprzez oryginalność modelki i jej urodę, zorganizowałyśmy plan zdjęciowy w jednym z hoteli w Marrakeszu. Drzwi wejściowe do niego były zabawnie małe. Nie mogłam powstrzymać się od zrobienia sobie w nich zdjęcia:).

Najodpowiedniejszą lokalizacją do zdjęć w tym dosyć pokaźnym budynku okazał się taras. Za to najlepszym i głównym źródłem światła – delikatne, przedpołudniowe słońce + blenda. Po tym jak słońce wzeszło wyżej, a upał stawał się nie do zniesienia, przeniosłyśmy się piętro niżej. Możliwość takiego przemieszczania się po budynku była dla nas bardzo istotna.

Poniżej prezentuję kilka wybranych zdjęć, które powstały podczas sesji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udało nam się również zrobić kilka zdjęć poza terenem hotelu. Na ulicach Marrakeszu, w dzielnicy Kasbah.

Ze względu na to, że robienie sesji zdjęciowych w miejscach publicznych, nie jest w Maroko mile widziane – czasu było naprawdę niewiele, by nie wpaść przy tym w tarapaty. 


Backstage ze zdjęć na ulicach Marrakeszu

Dzień zdjęciowy był bardzo długim, pracowitym, męczącym, inspirującym i pięknym jednocześnie.

To mój pierwszy wyjazd na modową zagraniczną sesję zdjęciową, połączony z zaangażowaniem w organizację. Mam nadzieję, że nie ostatni 😉

W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim wspaniałym Kobietom, bez których ten projekt nie zakończyłby się powodzeniem. 

Dziękuję.

Mój ulubiony portret. Zrobiony zupełnie przypadkiem!

Wrzesień, 2018

2 odpowiedzi

  1. Wspaniałe zdjęcia! Oby więcej tak spontanicznych wyjazdów, gdzie będziesz mogła spełniać się jako fotograf!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.