Często pytam Was na moich social mediach, czy drukujecie zdjęcia, które robicie? Czy te ulotne chwile złapane chociażby aparatem w telefonie drukujecie i wkładacie / wklejacie do albumów? A może macie wydruki tylko z tych profesjonalnych sesji, bo Wam samym ciężko się zmobilizować i za to zabrać? Odpowiedzi są mniej więcej 50/50.

Ja jestem z tych szewców, co chodzą boso i o ile sesji profesjonalnych nie mam wielu na koncie, tak prywatne archiwum jest całkiem pokaźne! Wychodzę z założenia, że lepsze jest zrobione niż perfekcyjne, dlatego nie stresuję się tym, że na przykład wszystkie nasze domowe zdjęcia nie są w tej samej kolorystyce albo, że nie wszystkie są przeze mnie dopieszczone, bo na to już zwyczajnie nie starczyłoby mi czasu. Większą wartość ma dla mnie to, że dane wydarzenia, momenty są już wydrukowane i podpisane z datą w albumie i mi nie uciekną. Pozostaną tam na zawsze.

Bardzo trudno jest zebrać się w sobie, kiedy na telefonie wisi nam kilkadziesiąt tysięcy zdjęć z kilku lat, a my tylko wykupujemy przestrzeń dyskową, żeby zmieścić ich więcej :). W ten sposób na pewno nie stworzymy analogowego archiwum, a na pewno nie w najbliższym czasie. A jak jeszcze nie masz backupu zdjęć i zgubisz telefon (czego nie życzę), to bardzo współczuję utraty wspomnień….

Opowiem Ci, jak archiwizacja wygląda w moim przypadku.

Przede wszystkim, najważniejsza jest motywacja. Pomyśl, czy nie byłoby fajnie usiąść przy stole albo na kanapie z rodziną albo przyjaciółmi, którzy właśnie Ciebie odwiedzili i razem obejrzeć np. album z wakacji? Albo randomowy album ze zdjęciami z komórki, w którym Ci znajomi znajdą siebie sprzed kilku miesięcy razem z Tobą na urodzinach znajomych, czy wspólnym wyjeździe i zaczniecie wspominać te wspólne, fajne chwile! O ile przyjemniej tak, niż przewijać miliony zdjęć na smartfonie i wgapiać w te świecące ekrany :).

U nas w domu jest kilka tematycznych albumów, niektóre z nich dostaliśmy od przyjaciół, niektóre kupiliśmy sami albo podarowaliśmy sobie wzajemnie przy okazji jakiejś rocznicy/ urodzin.

Wśród nich są:

Jaki mam system, żeby się w tym wszystkim nie pogubić i być w miarę systematyczną?

Na pewno nie spodziewacie się takiej odpowiedzi: NIE MAM SYSTEMU! 😀

Mam po prostu kilka zasad, którymi się kieruję:

To jak, namówiłam Cię na tworzenie wspomnień na papierze?:)

A może już to robisz, a ten wpis Cię czymś zainspirował? Podziel się swoimi refleksjami w komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.